czwartek, 5 maja 2011

Bin Laden nie żyje

Jak każdy chyba wie, ostatnio świat obiegła jakże "radosna" informacja o śmierci przywódcy organizacji terrorystycznej Al Kaidy - Osamy Bin Ladena. Wydawać by się mogło: "więc tak - udało się! Symbol terroryzmu zginął!", po głębszym jednak zastanowieniu zaczynamy się myśleć - jak jest naprawdę?

Osobiście pierwsze co przeszło mi przez myśl, gdy usłyszałam, że Bin Laden zastał zamordowany to czy ten człowiek naprawdę istniał. Czy nie był tylko wymyślonym obiektem, który Amerykanie mogą nienawidzić i winić za wydarzenia z 11. września 2001 roku. "Stworzenie" człowieka przecież nie jest takie trudne, zwłaszcza przez takie mocarstwo jak Stany Zjednoczone. Jakim problemem jest wmówienie ciemnej społecznej masie, że ten talib to morderca, przez którego zginęło kilka tysięcy niewinnych osób? Człowiek jest stworzeniem rozumnym i podobnie jak musi wierzyć w jakiegoś boga-stwórcę, żeby wyjaśnić sobie pewne rzeczy, podobnie wierzyć będzie w tego winowajcę-mordercę, którego poda na tacy rząd. Wracając jednak do tematu tworzenia człowieka - jakim problemem jest zrobienie zdjęcia jakiemuś talibowi z brodą i w turbanie, delikatnego przerobienia go w programie graficznym (pamiętajmy, że rząd nie dysponuje tylko nędznym Photoshopem) i umieszczenie kilku informacji o nim na Wikipedii i w Google. Przecież jak coś jest dostępne w sieci, to znaczy, że istnieje! W ten sposób mamy stworzonego człowieka, cykamy kilka kolejnych fotek, przerabiamy, obrabiamy i tworzymy całą historię. Ba! Nawet nagramy film - jakże to wiarygodne! Pokażą nam zdjęcia satelitarne domu tej bestii - łykamy wszystko jak karp muł. Nikt nawet z nas szaraczków nie zauważy, jeżeli na zdjęciach czy filmie będą różne osoby. Przecież nie znamy delikwenta osobiście, nie wiemy jak wygląda naprawdę.  Zastanowić się jednak powinniśmy jak bardzo jesteśmy manipulowani....

Przyjmując jednak, że wszędzie widzę teorie spiskowe i Bin Laden naprawdę istniał, a nie był tylko wykreowaną marionetką nasuwają się kolejne pytania. Dlaczego Amerykanie dopiero teraz przeprowadzili tą akcję i dlaczego przeprowadzili ją w taki sposób? Dlaczego o wszystkim wiedzą media? Zacznijmy od pytania numer jeden. Dlaczego dopiero teraz przeprowadzona została ta akcja? Czyżby tym, którzy sami o sobie mówią "the best of the best" byli tak słabi, że zajęłoby to im ponad 10 lat? Naprawdę w to wierzycie, że Amerykanie, naród który posiada technologie o jakich nam nawet się nie śniło, męczyłby się z jednym nędznym robaczkiem tyle lat i tyle lat, robaczek plamiłby ich honor? Czy może jest to spowodowane tym, że w Stanach szaleje kryzys, z którym Obama nie może sobie poradzić? Czy ktoś jeszcze oprócz mnie zauważył automatyczne umocnienie się dolara i poprawę giełdy amerykańskiej, po tym jak świat obiegła wiadomość o śmierci przywódcy Al Kaidy? Jeżeli nie, to zapraszam do przemyśleń.
Pytanie numer dwa:Dlaczego Amerykanie przeprowadzili akcję w taki sposób? Dlaczego wkroczył taki oddział ludzi, którzy narazili swoje życie, żeby go zabić? Dlaczego nie zrzucili tam bomby, która zmiotłaby z powierzchni ziemi ten dom? Tak, ktoś tu krzyknie "a cywile?!" - a czy Amerykanie kiedykolwiek zwracali uwagę na cywili? Może wtedy, gdy na siłę pomagali im w Afganistanie czy Libii? Nie oszukujmy się, ale gdyby Stany nie wkroczyły do tych i innych krajów, zginęłoby o wiele mniej ludności cywilnej podczas wojen domowych.
Pytanie numer trzy: dlaczego o wszystkim nagle wiedzą media? Skoro rząd Amerykański boi się odwetu za strony talibów i wiedział wcześniej, że takie coś nastąpi, to po co zaraz zostało to ogłoszone w mediach. Przecież jeżeli akcja była przeprowadzona tak idealnie jak zostało nam to pokazane, to czy ktokolwiek by się domyślił, że zostało to wykonane na rozkaz prezydenta Stanów Zjednoczonych? No chyba, że jakiś nadgorliwy żołnierz zostawiłby tam Amerykańską flagę. Czy nie wydaje się Wam drodzy Państwo, że wiąże się to nierozerwalnie z kryzysem w USA?

Pomijając już te moje wszystkie wywody i rozmyślania, chciałam jeszcze dodać jedno. Czy dla Was jest to normalne, że młodzi Amerykanie wylegli na ulice, śpiewali, tańczyli i płakali ze szczęścia na wieść o śmierci innego człowieka? Pomijając to jaki był i ile złego zrobił, chyba śmierć nie jest powodem do takiej radości.
Cóż, jak dla mnie jest to przejaw skretynienia społeczeństwa, które ma poczucie moralności gupika.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz